Pesymizm często ma złą reputację. Kojarzy się z czarnowidztwem, brakiem wiary w siebie i przytłaczającymi myślami. A jednak w psychologii coraz częściej mówi się o tym, że negatywne myślenie – w rozsądnej dawce – może pełnić ważną, ochronną funkcję. Pomaga realnie ocenić sytuację, przygotować się na trudności i nie dać się zaskoczyć. W tym artykule zobaczysz, kiedy pesymizm szkodzi, a kiedy może działać jak wewnętrzny system bezpieczeństwa.
Spis treści
- Czym jest pesymizm?
- Skąd bierze się pesymizm?
- Wady pesymizmu – kiedy pesymizm szkodzi?
- Zalety pesymizmu – kiedy pesymizm pomaga?
- Pesymizm defensywny
- Spektrum pesymizm–optymizm – gdzie jesteś na tej linii?
- Jak pracować z własnym pesymizmem? (sekcja praktyczna)
- Pesymizm czy optymizm? Co wybrać?
- Bądź jak Mona Lisa – zdrowa proporcja 80/20
Czym jest pesymizm?
Pesymizm kojarzy się z negatywnym nastawieniem do życia, postawą „szklanka do połowy pusta”, czarnymi myślami, depresją i innymi zaburzeniami nastroju. Ale choć kultura zachęca nas do uśmiechu i pozytywnego myślenia, nie zawsze jest ono możliwe, ani też zdrowe. W wielu sytuacjach – zwłaszcza gdy stawka jest wysoka, a przyszłość niepewna – odrobina pesymizmu bywa wręcz potrzebna. To dzięki niemu widzimy ryzyka, przygotowujemy scenariusze awaryjne i podejmujemy decyzje z większą uważnością.
Pesymizm staje się problemem dopiero wtedy, gdy zaczyna dominować – kiedy każda porażka wydaje się ostateczna, a przyszłość wygląda wyłącznie w ciemnych barwach. Dlatego warto przyjrzeć się mu bliżej: skąd się bierze, jak działa i jak znaleźć proporcję, która wspiera, a nie blokuje.
Skąd bierze się pesymizm?
Pesymizm nie jest „wrodzoną wadą charakteru”. To zwykle efekt połączenia kilku czynników: sposobu, w jaki interpretujemy rzeczywistość, doświadczeń z dzieciństwa, przekonań, które nosimy w sobie od lat, a także — co ważne — wyuczonej bezradności. Jednym z badaczy, który najdokładniej opisał źródła pesymizmu, jest Martin Seligman, autor książki „Optymizmu można się nauczyć”. Według niego u podstaw pesymizmu leżą dwa kluczowe zjawiska:
-
styl wyjaśniania, czyli to, jak tłumaczymy sobie wydarzenia,
-
wyuczona bezradność, czyli poczucie, że nic, co robimy, nie ma wpływu na rezultat.
Przyjrzyjmy się im po kolei.
Styl interpretacji rzeczywistości: optymista vs pesymista
Jedna z kluczowych różnic pomiędzy myśleniem optymisty i pesymisty ma związek z ich stylem wyjaśniania czyli interpretacji rzeczywistości. Jest to sposób, w jaki ludzie tłumaczą sobie to, co dzieje się w ich życiu. Na przykład, jeśli pesymista słabo wypadnie na teście, może interpretować ten negatywny wynik jako osobistą porażkę i brak inteligencji. Optymista natomiast zazwyczaj przypisze niskie wyniki testu po prostu zmęczeniu tego dnia lub temu, że był to trudny test. Pesymiści spodziewają się zazwyczaj negatywnych scenariuszy i mają tendencję do patrzenia na złe strony sytuacji, podczas gdy optymiści spodziewają się pozytywnych scenariuszy i szukają dobrych elementów, gdy życie nie idzie po ich myśli.
Na przykład, zaplanowałeś piknik z przyjaciółmi, a tu nagle zebrało się na burzę i zaczął padać deszcz. Pesymista od razu pomyśli jak ten paskudny deszcz zrujnował jego plany i jak bardzo zepsuł mu spotkanie. Rezultatem będzie ponury nastrój i bierność, albo odwołanie spotkania. Co zrobi na tym samym miejscu optymista? Przeniesie imprezę w inne miejsce! Optymista wcale nie będzie się cieszył z tego, że pada deszcz. Zobaczy jednak szerszą perspektywę sytuacji. Wszystko do jedzenia jest przygotowane. Znajomi zaproszeni. Tak więc jedynym składnikiem, którego “brakuje” jest pogoda. Można zatem przenieść spotkanie do domu lub w inne, zadaszone miejsce. Rezultat takiego myślenia: dużo lepszy nastrój, szukanie rozwiązań, a w końcu “uratowanie” sytuacji.
Martin Seligman “Optymizmu można się nauczyć
„Twój Styl wyjaśniania nie ogranicza się do słów które wypowiadasz kiedy spotyka Cię niepomyślne wydarzenie. Jest to pewien schemat myślenia, nawyk myślowy najczęściej wykształcony w dzieciństwie i okresie dojrzewania. Twój styl wyjaśniania wywodzi się wprost z opinii jaką masz o samym sobie i o swoim miejscu w świecie I zależy bezpośrednio od tego czy uważasz się za jednostkę wartościową i zasługującą na wiele czy te za beznadziejną miernotę. Styl wyjaśniania decyduje o tym czy jesteś optymistą czy pesymistą.”
Styl interpretacji pesymisty
Jeśli jesteś pesymistą to uważasz, że złe wydarzenia będą trwały długo, zaważą na wszystkich Twoich działaniach we wszystkich obszarach życia i wynikają z Twojej winy. Charakterystyczne dla pesymistów są takie stwierdzenia jak:
“To moja wina”
“To się nigdy nie zmieni”
“To się kładzie cieniem na całe moje życie”
“Jestem do niczego”
Styl myślenia optymisty
Optymiści te same okoliczności potraktują je zupełnie inaczej. Uważają, że porażka jest tylko krótkotrwałym i przejściowym niepowodzeniem, a jej przyczyny ograniczają się tylko do jednej dziedziny. Optymiści z reguły zdejmują cały ciężar odpowiedzialności z siebie przypisując niepowodzenie w dużej mierze niekorzystnym okolicznościom, ślepemu losowi lub działaniu innych. Optymista zazwyczaj użyje takich słów do interpretacji wpadki czy niepowodzenia:
“To wina okoliczności”
“To przejściowe trudności”
“Moje życie nie kończy się na tym”
“Jestem wartościowy, pomimo tego, że…”
„Twój styl wyjaśniania wywodzi się wprost z opinii, jaką masz o sobie i o swoim miejscu w świecie. To on decyduje o tym, czy jesteś optymistą, czy pesymistą.”
Martin Seligman
W praktyce oznacza to, że pesymizm jest często skutkiem przekonań o sobie, wpojonych nam w dzieciństwie lub utrwalonych przez stresujące doświadczenia.
Wyuczona bezradność – drugi składnik pesymizmu
Wyuczona bezradność to stan, w którym nie działasz, gdyż masz przekonanie, że nic co robisz nie ma wpływu na rezultat, jaki otrzymujesz. To poddanie się. Totalna rezygnacja. Martin Seligman badał zjawisko wyuczonej bezradności przez wiele lat. Najpierw doświadczenia były przeprowadzane na szczurach i psach, a następnie inny naukowiec, Donald Hiroto kontynuował je na ludziach.
Jak wyglądało badanie wyuczonej bezradności na ludziach?
Hiroto podzielił grupę poddająca się badaniu na 3 części. Każdej z grup włączono taśmę z głośnymi nieprzyjemnym dźwiękiem i polecono im znalezienie sposobu na wyłączenie taśmy. W pierwszej grupie każdy uczestnik eksperymentu miał przed sobą tablicę z przyciskami i próbował różnych kombinacji, aby zatrzymać taśmę. Dźwięku nie dało się jednak wyłączyć żadną kombinacją przycisków. Druga grupa mogła wyłączyć taśmę z nieprzyjemnymi dźwiękami wciskając przyciski z prawej strony tablicy. Trzeciej grupie nie puszczono taśmy. Następnie zmieniono środowisko eksperymentu, czyli zabrano uczestników do innego pomieszczenia, w którym znajdowało się inne urządzenie. Uczestnikom eksperymentu powiedziano, że jeśli usłyszą drażniący dźwięk mogą położyć dłoń z drugiej strony, a wtedy dźwięk ustanie. Uczestnicy drugiej i trzeciej grupy nie mieli problemu z wykonaniem tego polecenia. Natomiast uczestnicy z pierwszej grupy w ⅔ przypadków nie zrobili nic, aby pozbyć się niechcianego dźwięku. Zupełnie jakby nauczyli się bierności i bezradności. W związku z tym, że za pierwszym razem nie mogli wyłączyć drażniącej taśmy stwierdzili, że za drugim razem też nie będą w stanie tego zrobić i nawet nie próbowali.
Jaki jest wniosek z badań Seligmana, a potem Hiroto?
Bezradność to wyuczona bierność. Kiedy osoby poddawane eksperymentowi nie miały przez jakiś czas wpływu na swoją sytuację uznawały, że są kompletnie bezradne i zaprzestały wszelkich działań. Traciły nadzieję. Ogarniała je bierność i poddanie.
Dlaczego jedni widzą świat jaśniej, a inni ciemniej?
Poza stylem myślenia i wyuczoną bezradnością, na pesymizm wpływają także:
-
predyspozycje temperamentalne – część osób rodzi się bardziej ostrożna i wrażliwa,
-
dzieciństwo – słyszane komunikaty typu „nie uda ci się”, „świat jest niebezpieczny”, „nie wychylaj się”,
-
doświadczenia życiowe – porażki, stratę, brak wsparcia,
-
modelowanie – jeśli rodzice byli pesymistyczni, dziecko chłonie ten sposób reagowania jak gąbka.
To wszystko sprawia, że pesymizm nigdy nie ma jednej przyczyny. To raczej układanka z różnych wpływów, które z czasem kształtują sposób patrzenia na świat.
Wady pesymizmu – kiedy pesymizm szkodzi?
Umiarkowany pesymizm może być pomocny, ale jego nadmiar działa jak ciężka mgła – zniekształca obraz rzeczywistości i odbiera energię do działania. Gdy negatywne myśli stają się dominującym filtrem, wpływają zarówno na emocje, jak i zdrowie, relacje oraz decyzje. Poniżej znajdziesz najważniejsze momenty, w których pesymizm przestaje być ostrożnością, a zaczyna być obciążeniem.
1. Pesymizm obniża nastrój i codzienny dobrostan
Nadmierne negatywne myślenie prowadzi do pogorszenia nastroju, przytłoczenia i trudności w przeżywaniu pozytywnych emocji. Gdy umysł stale wraca do czarnych scenariuszy, codzienne wyzwania wydają się większe, niż są w rzeczywistości. W efekcie ogólna satysfakcja z życia spada, a energia i lekkość znikają.
2. Pesymizm sprzyja lękowi i depresji
Seligman podkreśla, że utrwalony pesymizm jest jednym z czynników, które zwiększają ryzyko depresji. Dzieje się tak dlatego, że pesymista interpretuje trudności jako trwałe, wszechobecne i wynikające z jego winy. Taki sposób myślenia łatwo prowadzi do poczucia beznadziei, które podkopuje psychiczny fundament odporności.
3. Pesymizm osłabia motywację i skłania do bierności
Gdy człowiek wierzy, że jego działania „niczego nie zmienią”, traci chęć do podejmowania wysiłku. Skrajny pesymizm działa jak wewnętrzny hamulec – powstrzymuje przed nowymi projektami, zmniejsza inicjatywę i zwiększa tendencję do poddawania się. W rezultacie nie działamy nie dlatego, że nie potrafimy, lecz dlatego, że nie wierzymy, że ma to sens.
4. Pesymizm pogarsza odporność na stres
Badania pokazują, że osoby pesymistyczne reagują na stres silniej i wolniej wracają do równowagi. Negatywne przewidywania podbijają napięcie, przez co codzienne trudności wywołują większe obciążenie psychiczne i fizjologiczne. Z czasem organizm działa w trybie ciągłego alarmu, co sprzyja zmęczeniu i wyczerpaniu.
5. Pesymizm wpływa na relacje i poczucie samotności
Ludzie o bardziej pesymistycznym nastawieniu częściej spodziewają się odrzucenia i zakładają, że inni ich zawiodą. To prowadzi do wycofywania się z kontaktów, mniejszego zaufania i słabszej bliskości w relacjach. W konsekwencji mogą doświadczać większej samotności, która tylko pogłębia negatywne myślenie.
6. Pesymizm odbija się na zdrowiu fizycznym
Nadmierny pesymizm zwiększa poziom stresu, obniża odporność i sprzyja chorobom. Badania przeprowadzone w Finlandii i opublikowane w BMC Public Health, wykazały, że pesymizm był związany ze zwiększonym ryzykiem śmierci z powodu choroby wieńcowej. Wzięto pod uwagę 121 fińskich mężczyzn i kobiet, którzy zmarli z powodu choroby wieńcowej serca podczas podczas 11-letniego okresu obserwacji. Spośród 2 267 uczestników – badacze stwierdzili znaczną przewagę pesymizmu w momencie rozpoczęcia badania. Porównując wyższe i niższe kwartyle (górne i dolne 25%), osoby z wyższego kwartyla pesymizmu miały 2,2-krotnie wyższe ryzyko śmierci z powodu choroby serca niż osoby z niższego kwartyla.
Zalety pesymizmu – kiedy pesymizm pomaga?
Choć kultura często faworyzuje optymizm, pesymizm w umiarkowanej formie ma swoje mocne strony. Może działać jak naturalny system bezpieczeństwa, który chroni przed pochopnymi decyzjami i pomaga realniej oceniać sytuację. W niektórych kontekstach jest wręcz niezbędny, bo uzupełnia to, czego optymizm czasem nie widzi.
1. Pesymizm sprzyja przygotowaniu na trudności
Osoby pesymistyczne częściej przewidują przeszkody, więc przygotowują alternatywne scenariusze i planują kroki awaryjne. Dzięki temu rzadziej są zaskoczone i lepiej radzą sobie w momentach kryzysowych. Tam, gdzie optymista liczy na „jakoś to będzie”, pesymista ma już gotowy plan B.
2. Pesymizm zmniejsza ryzyko i studzi nadmierny entuzjazm
Umiarkowane negatywne myślenie pomaga zatrzymać się przed podjęciem ryzykownej decyzji i spojrzeć na sytuację z większym realizmem. Pesymista dostrzega potencjalne zagrożenia, których optymista często nie zauważa, co może uchronić przed błędami i impulsywnymi działaniami. To szczególnie cenne w momentach, w których stawka jest wysoka.
3. Pesymizm bywa bliższy rzeczywistości niż optymizm
Czasami spotykają nas niepowetowane straty lub ewidentnie nieprzychylne okoliczności i patrzenie na nie przez różowe okulary po prostu mija się z celem i zdrowym rozsądkiem. Gdy spotyka nas porażka to często lepiej wyciągnąć realne i obiektywne wnioski zamiast szukać za wszelką cenę pozytywnych stron. Czasem lepiej jest spojrzeć w twarz smutnej rzeczywistości niż zakłamywać ją pozytywnymi stwierdzeniami. W takich zawodach jak pilot, lekarz, strażak, prawnik dużo lepszy okazuje się twardy realizm niż optymizm.
4. Pesymizm pomaga w krytycznym myśleniu i analizie
Negatywne scenariusze skłaniają do dokładniejszej analizy problemu i bardziej precyzyjnego planowania. Pesymista szybciej zauważy słabe punkty projektu czy decyzji, co może uchronić zespół przed kosztownymi błędami. To umiejętność, która — w odpowiednich proporcjach — jest bezcenna w pracy, biznesie i życiu.
Pesymizm defensywny – kiedy czarne scenariusze stają się strategią
Choć słowo „pesymizm” zwykle wywołuje skojarzenia z przygnębieniem, psychologia pokazuje jego konstruktywną odsłonę. To pesymizm defensywny — sposób myślenia, w którym negatywne scenariusze nie zniechęcają, ale pomagają działać skuteczniej. W przeciwieństwie do skrajnego pesymizmu, który odbiera energię, pesymizm defensywny pełni funkcję ochronną i mobilizującą. Polega on na tym, że osoba świadomie wyobraża sobie, co może pójść źle, aby lepiej przygotować się na różne scenariusze. Negatywny obraz nie jest tu wyrokiem, lecz punktem wyjścia do solidnego planowania — i właśnie dlatego, jak pokazały badania Julie Norem i Nancy Cantor, często prowadzi do bardzo dobrych rezultatów. To podejście obniża oczekiwania, zmniejsza lęk i uruchamia mobilizację: widząc potencjalne trudności, wcześniej zbieramy informacje, ćwiczymy, sprawdzamy detale, a poziom stresu realnie spada, bo rośnie poczucie kontroli. Kluczowa różnica między pesymizmem defensywnym a destrukcyjnym polega na efekcie: pierwszy mobilizuje do działania, drugi odbiera energię. W praktyce oznacza to, że osoba przed wystąpieniem czy projektem „przewiduje potknięcia”, dzięki czemu przygotowuje się dokładniej i czuje się spokojniejsza w dniu wydarzenia. To wartościowa strategia — pod warunkiem, że nie jest jedynym sposobem radzenia sobie, a towarzyszy jej umiarkowany optymizm i budowanie wiary we własne możliwości.
Spektrum pesymizmu-optymizmu
Pesymizm i optymizm rzadko występują w czystej, skrajnej postaci. Psycholodzy podkreślają, że oba te style myślenia tworzą continuum, na którego jednym końcu znajduje się osoba widząca świat wyłącznie w ciemnych barwach, na drugim — ktoś tak pozytywny, że czasem aż oderwany od rzeczywistości. Większość z nas zajmuje miejsce pośrodku.
Co ważne, Twój poziom pesymizmu może zmieniać się w czasie — zależnie od sytuacji życiowej, stresu, doświadczenia, poczucia bezpieczeństwa czy nawet fazy życia. Możesz być bardzo optymistyczna w pracy, a bardziej pesymistyczna w relacjach. Albo odwrotnie.
Dwie skrajności – i cała reszta między nimi
-
Skrajny pesymizm
To przekonanie, że przyszłość będzie wyglądać źle, że dobre rzeczy nie trwają długo, a trudności rozlewają się na wszystkie obszary życia. W skrajnej formie może prowadzić do nihilizmu („to nie ma sensu”), apatii i depresji. -
Skrajny optymizm
To z kolei postawa, w której nadzieja staje się tak silna, że przestajemy dostrzegać realne zagrożenia. W skrajnej formie może skutkować naiwnością, przecenianiem własnych możliwości i podejmowaniem ryzykownych decyzji.
Większość ludzi funkcjonuje gdzieś pomiędzy: czasem widzimy świat jaśniej, czasem ciemniej — i to jest absolutnie normalne. Warto znać swoje miejsce na tej linii, bo od tego zależy:
-
jak reagujesz na trudności,
-
czy w obliczu problemu działasz, czy rezygnujesz,
-
czy widzisz szanse, czy przede wszystkim zagrożenia,
-
jak interpretujesz błędy — jako naukę czy jako wyrok.
Świadomość własnego stylu myślenia daje Ci możliwość, by świadomie nim zarządzać, zamiast działać automatycznie.
Mini-diagnostyka: odpowiedz na 5 pytań
Ta sekcja ma charakter refleksyjny — nie jest testem, ale sygnałem, w którą stronę naturalnie się skłaniasz:
- Gdy coś idzie nie po Twojej myśli, myślisz: „to przejściowe”, czy „to zawsze tak wygląda w moim życiu”?
- Czy porażki interpretujesz jako informację zwrotną, czy raczej jako dowód na swoje braki?
- Czy częściej spodziewasz się, że sprawy mogą pójść źle, czy że ułożą się jakoś po drodze?
- Czy w trudnych momentach szukasz rozwiązań, czy raczej koncentrujesz się na tym, co nie działa?
- Czy zakładasz, że jeden niepowodzenie „kładzie się cieniem” na całym życiu?
Jeśli większość odpowiedzi prowadzi Cię w stronę „czarnych scenariuszy”, prawdopodobnie bliżej Ci do pesymistycznej części spektrum.
Jeśli częściej widzisz możliwości niż zagrożenia — jesteś bliżej strony optymistycznej.
Ważne: Twoje miejsce nie jest wyrokiem
Możesz przesunąć się w stronę bardziej elastycznego, realistycznego optymizmu — i to bez próby „wymazania” swoich naturalnych skłonności. Celem nie jest stłumienie pesymizmu, ale zrozumienie: kiedy Ci służy, a kiedy zaczyna Cię ograniczać.

Jak pracować z własnym pesymizmem?
Zacznij od zaobserwowania swoich myśli
W Twojej głowie przez cały dzień płynie strumień myśli – część z nich jest pozytywna, część negatywna, wiele zupełnie automatyczna. Jeśli większość to czarne scenariusze, nic dziwnego, że świat wydaje się nieprzyjazny. Pierwszy krok to po prostu zauważenie, co naprawdę myślisz: bez oceny, bez poczucia winy, z ciekawością badacza. To, że taka myśl się pojawiła, nie oznacza jeszcze, że jest prawdziwa.
Nazwij swój punkt startowy
Zamiast zmuszać się do „myślenia pozytywnie”, spróbuj szczerze zobaczyć, gdzie jesteś teraz. Możesz przez kilka dni przyglądać się temu, jakie myśli dominują: o pracy, relacjach, przyszłości, zdrowiu. Chodzi o to, by powiedzieć sobie: „OK, na tym etapie jestem bardziej pesymistyczna/pesymistyczny” i przyjąć to z odrobiną życzliwości, a nie krytyki. Akceptacja punktu startowego daje grunt pod zmianę – bez niej łatwo wpaść w kolejną spiralę obwiniania się.
Nie przeskakuj od razu na różowe okulary
Jeśli przez lata patrzyłaś na świat przez szkiełko pesymizmu, trudno z dnia na dzień stać się skrajną optymistką. Mózg może odrzucić zbyt „cukierkowe” myśli jako nienaturalne. Dlatego lepiej zacząć od zamiany myśli skrajnie negatywnych na bardziej neutralne: z „nic mi się nie udaje” na „to dziś mi nie wyszło, ale mogę spróbować inaczej”. Dopiero gdy neutralność stanie się dla Ciebie oswojona, możesz stopniowo wprowadzać bardziej pozytywne interpretacje.
Poszerzaj perspektywę zamiast filtrować tylko to, co złe
Pesymizm często działa jak brudna szyba: widzisz tylko rysy, a nie ogród za oknem. Gdy wydarza się coś trudnego, spróbuj zatrzymać się i zapytać: „Co jeszcze jest prawdą w tej sytuacji, oprócz tego, co najgorsze?” To nie jest udawanie, że problemu nie ma, ale dopuszczenie myśli, że oprócz trudności istnieją też elementy, które działają, wspierają, dają oparcie. Każde takie poszerzenie o milimetr zmniejsza wpływ pesymizmu na Twoje samopoczucie.
Bądź dla siebie sprzymierzeńcem, nie wrogiem
Sposób, w jaki do siebie mówisz, może wzmacniać pesymizm albo go łagodzić. Dobrą zasadą jest: nie mów do siebie niczego, czego nie powiedziałabyś bliskiej osobie w kryzysie. Zauważ, kiedy włącza się w Tobie wewnętrzny krytyk, i spróbuj odpowiedzieć innym głosem – bardziej życzliwym, spokojnym, realistycznym. Z czasem ten ton staje się nową, zdrowszą ścieżką myślenia.
Pamiętaj, że optymizmu można się nauczyć
Pesymizm nie jest wyrokiem na całe życie, ale nawykiem myślowym, który powstawał latami. Badania nad mózgiem pokazują, że możemy tworzyć nowe ścieżki neuronalne, a to oznacza, że krok po kroku da się przesuwać swój styl myślenia w stronę większej równowagi. Nie chodzi o to, by przestać widzieć trudności, lecz by nie tracić z oczu tego, co możliwe, dobre i wspierające. To proces, który wymaga czasu i ćwiczenia – ale przynosi bardzo konkretne efekty w codziennym życiu.
Pesymizm czy optymizm? Co wybrać?
Przede wszystkim wiedz, że masz wybór! Do tej pory być może myślałeś, że pesymizm jest cechą wrodzoną i utrwaloną raz na zawsze. Tak nie jest. Jednym z największych odkryć psychologii ostatnich 30 lat jest spostrzeżenie, że człowiek może wybierać swój sposób myślenia. Niezależnie od tego w jaki sposób myślałeś do tej pory możesz to zmienić. Nie stanie się to z dnia na dzień. Stare schematy bardzo mocno się trzymają. Możesz jednak tego dokonać krok po kroku. Możesz przestawić swoje myślenie na bardziej pozytywne tory. Jak? Poprzez konsekwentne praktykowanie zdrowego i pozytywnego myślenia. Zmianę przekonań z ograniczających na wspierające. Stosowanie technik, które nie tylko pozwolą Ci wyjść z wyuczonej bezradności, ale także dadzą nadzieję na lepsze życie w przyszłości. Tego wszystkiego możesz się nauczyć na treningu online “Odkryj moc pozytywnego myślenia – Od pesymizmu do optymizmu w 30 dni„, który pomógł już wielu osobom zmienić styl interpretowania rzeczywistości. Trening Pozytywnego Myślenia to nowa metoda na odzyskanie dobrostanu i poczucia harmonii. Poznasz i zastosujesz w praktyce najlepsze metody i techniki, które pomogą Ci wyeliminować destrukcyjne myśli i nauczyć się nowego i zdrowego sposobu patrzenia na świat.
Bądź jak Mona Lisa
Czy wiesz, że uśmiech Mona Lisy wyraża w 80% pozytywności i optymizm, a w 20% negatywność i pesymizm?
Najlepszy jest umiarkowany optymizm z domieszką pesymizmu:)
Jeśli w 80% jesteś optymistą, a w 20% pesymistą to takie połączenie zapewni Ci optymalne wykorzystanie Twojego życiowego potencjału. Podejście polegające na cieszeniu się z życia, liczeniu na najlepsze, a jednocześnie planowaniu na najgorsze pozwala na połączenie obu podejść do życia. Pomyśl więc o rzeczach, które mogą pójść nie tak i stwórz plany awaryjne, aby umożliwić sobie radzenie z nieoczekiwanymi sytuacjami. Następnie skup się na pozytywach oraz dniu dzisiejszym, pamiętając o planach awaryjnych i alternatywnych scenariuszach na przyszłość.
Cześć! Witaj w podróży po własne szczęście
Nazywam się Ewa Chojecka i jestem Trenerką Psychologii Pozytywnej . Prowadzę szkolenia, warsztaty i programy edukacyjne pomagające podnieść poziom dobrostanu i szczęścia na co dzień, zarówno w życiu jak i w pracy. Jestem zafascynowana podnoszeniem dobrostanu i jakości życia poprzez zwiększanie samoświadomości, wdrażanie technik psychologii pozytywnej, psychologii szczęścia, filozofii Tu i Teraz oraz mądrości Wschodu. Ukończyłam kierunek „Psychologia Pozytywna – Trener umiejętności psychospołecznych” na UW oraz „Happiness Studies Academy ” – program prowadzony przez największy na świecie autorytet w dziedzinie teorii i praktyki szczęścia – Profesora Harvardu Tal Ben-Shahar.









0 komentarzy