Godzenie się ze stratą

5 etapów godzenia się ze stratą

Wszyscy doświadczamy straty. Jest to nieodłączny element naszego życia. Tracimy bliskich, przyjaciół, pracę, pieniądze, ale także zdrowie, marzenia czy młodość. Ze startą mierzymy się nie tylko w wyniku śmierci bliskiej osoby, ale także podczas rozstania oraz zakończenia wszystkich innych relacji (na przykład przyjaźni). Utrata pracy, kradzież czy nawet zgubienia jakiegoś przedmiotu to także powody odczuwania straty.

Jak więc widać strata i żałoba towarzyszy nam przez całe życie. Najważniejsze to zmierzyć się z nią po prostu dopuszczając ją do siebie. Potraktowanie jej jako elementu życia. Brak oporu i zaprzeczania. Pełne przeżycie straty umożliwia bowiem ruszenie dalej. Życie po stracie jest możliwe, pomimo, iż na początku nie zdajemy sobie z tego sprawy. W oswojeniu każdej straty niezwykle pomaga także poznanie etapów godzenia się ze stratą. Kiedy zrozumiemy, że to przez co przechodzimy jest zupełnie normalne, naturalne i dotyka każdego kto przechodzi przez podobne doświadczenie łatwiej nam będzie zaakceptować swój ból.

 

„Ból jest nieodłączną częścią życia.
Cierpienie jest naszym wyborem”

 

Najczęstsze strategie, które wybieramy po stracie

Bywa tak, że po doświadczeniu straty od razu chcemy „stanąć na nogi”. To dlatego od razu po rozstaniu logujemy się na portale randkowe. Jednak jeśli nie przeżyjemy straty wewnątrz i nie pogodzimy się z nią to będzie ona na nas ciążyć nie pozwalając na zbudowanie niczego nowego. Ucieczka od cierpienia spowoduje, że proces żałoby nie zostanie domknięty, a konsekwencje tego będą miały negatywny wpływ na nasze dalsze życie. Absolutnie wierzę, że najpierw musimy zamknąć u siebie pewien etap życia, aby móc przejść do kolejnego etapu. Tylko po opłakaniu straty i przeżyciu żałoby możemy w pełni zacząć od nowa.

Zdarza się też tak iż osoby, które doświadczyły poważnej straty zamykają się w sobie i zaprzestają jakichkolwiek działań. Poddają się. Stają się bierne. Odgradzają się od świata, gdyż wiedzą jak duży jest ból straty i za nic na świecie nie chcą tego przeżyć ponownie. W obecnym świecie nastawionym na kult szczęśliwości uciekamy od trudnych emocji. Bardzo mało osób przychodzi obecnie na pogrzeby. Dlaczego? Nie chcemy czuć smutku. Nie chcemy czuć żalu. Nie umiemy radzić sobie z trudnymi emocjami. Tymczasem bez przeżycia w pełni trudnych emocji i doświadczeń nie jesteśmy w stanie w pełni odczuwać radości, entuzjazmu i szczęścia. To dwie strony tej samej monety zwanej życiem.

 

Etapy godzenia się ze stratą

Warto poświęcić czas na to, aby uświadomić sobie proces przez który przechodzimy doświadczając straty. To pomoże nam przede wszystkim w zrozumieniu siebie i stanu w jakim jesteśmy. Pozwala nam na wyrozumiałość i cierpliwość wobec siebie. Według mnie dość trafnie opracowała fazy żalu po stracie Elizabeth Kubler-Ross. Mimo iż fazy te zostały przedstawione jako reakcja na chorobę lub śmierć bliskich, to okazało się, że jest to uniwersalny proces, przez który przechodzimy w obliczu poważnych zmian i po każdej stracie.

 

Prześledźmy 5 etapów godzenia się ze stratą na przykładzie dwóch sytuacji: rozstania i utraty pracy.

Etap 1. Zaprzeczenie to pierwszy etap, w którym nie dowierzamy temu co się stało. Jesteśmy w szoku i zwyczajnie wypieramy. Nie możemy uwierzyć w fakty, a jednocześnie karmimy się złudzeniami. Reakcje:

Rozstanie:

„On wróci. To niemożliwe, że odszedł. To tylko zwykła kłótnia. Jutro wszystko będzie dobrze.”

Utrata pracy:

„To niemożliwe. To musi być jakaś pomyłka! Po tym wszystkim co dla nich zrobiłam/em! To chyba sen.”

Kiedy minie pierwszy szok dochodzą do nas jednak wielkie pokłady smutku i żalu. Widzimy, że rzeczywistość jest niestety brutalna i zaprzeczanie po prostu nie ma sensu.

 

Etap 2. Złość. Dominuje tu poczucie buntu i niesprawiedliwości. Czujemy się skrzywdzeni i chcemy gdzieś wyładować nasz gniew. Złościmy się więc na siebie, na innych, a także na obiekt naszej straty i żałoby. Nie wszyscy jednak odczuwają ten etap równie intensywnie. Niektórzy natomiast wręcz przeciwnie, zatrzymują się na etapie zalewającej ich złości i nie mogą ruszyć dalej w procesie żałoby. Reakcje:

Rozstanie:

„Nienawidzę go! Jak on mógł mi to zrobić? Jeszcze do mnie wróci i będzie błagał o przebaczenie!”

Utrata pracy:

„Świat jest podły. Wiedziałam, że są fałszywi i bezwględni. Życzę im jak najgorzej!”

 

Etap 3. Negocjacje. To czas rozważań i targowania się ze światem i z Bogiem. Za wszelką cenę chcemy odzyskać jakiekolwiek poczucie kontroli. Myślimy też co by było gdyby…,czy zrobiliśmy wszystko, aby uniknąć straty, czy jesteśmy za nią odpowiedzialni, czy mogliśmy postąpić inaczej. W tej fazie może pojawić się także silne poczucie winy. Reakcje:

Rozstanie:

„Gdybyśmy tylko więcej czasu spędzali razem na pewno by do tego nie doszło”

Utrata pracy:

„Może gdybym pracował/a po godzinach zobaczyliby, że bardzo mi zależy na tej pracy. Gdybym tylko mógł/mogła cofnąć czas.”

Co możesz robić: ważne jest tutaj odpuszczenie sobie. Ze stratą często wiąże się duża dawka poczucia winy. Obwiniamy się. Mamy do siebie pretensje, że nie zrobiliśmy wszystkiego co można było zrobić lub też, że zrobiliśmy coś nie tak. Dokładanie sobie w i tak już trudnej sytuacji dodatkowo pogarsza sytuację. Niestety, muszę Cię zmartwić, ale obwinianie siebie NIC NIE ZMIENI. Sytuacja jest jaka jest i nie możemy cofnąć czasu. Warto więc sobie odpuścić.

 

Etap 4. Smutek / Depresja to faza wycofania się i izolacji. Schowanie się do środka. Apatia. W początkowych, bardziej aktywnych fazach żałoby panował większy chaos. Na tym etapie następuje przyjęcie nieuchronnego. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nic nie możemy zrobić. Czujemy się przegrani, zostawieni, samotni. Możemy odciąć się od ludzi i chcieć przebywać w samotności. Na tym etapie widzimy, że to co się stało jest nieodwracalne i czujemy brak nadziei na lepsze jutro. Reakcje:

Rozstanie:

„Nie chce mi się żyć. Nie spotka mnie już nic dobrego. Nikt mnie nie pokocha”

Utrata pracy:

„Nie mam siły. Czuję się bezwartościowy/a. Nic nie ma sensu”

Co możesz zrobić: Nie izoluj się i nie zamykaj. Pozwól bliskim i przyjaciołom, aby byli z Tobą. Jeśli nie masz do kogo się zwrócić – idź do psychologa. Psycholog zawsze Cię wysłucha i okaże wsparcie. To, że jest to „obca” osoba, ale z kompetencjami czasami działa wręcz lepiej. Znajomi bowiem często chcąc nam pomóc mówią „Wszystko będzie dobrze”, tymczasem kiedy człowiek przeżywa stratę takie argumenty do niego nie trafiają. On jest pełen żalu i smutku i to czego potrzebuje to wysłuchania i ZROZUMIENIA. Jeśli więc ta faza trwa u Ciebie zbyt długo – koniecznie poszukaj wsparcia.

 

Etap 5. Akceptacja. W poprzednich fazach żałoby jesteśmy przekonani, że pogodzenie się ze stratą nigdy nie nastąpi. Teraz widzimy, że musimy nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości, jakkolwiek trudna by ona nie była. Są nowe okoliczności, do których trzeba się przystosować. Tak, musisz się przed sobą przyznać, że nie będzie już TAK SAMO. Będzie inaczej. Otwarcie się na to ?inaczej? robi kolosalną różnicę. Trudne emocje, które nam towarzyszyły stają się mniej intensywne. Smutek i żal nie znikają, ale nie są już tak wszechogarniające. Powoli do nas dociera, że w nowej rzeczywistości również możemy egzystować. Następuje adaptacja do nowego życia i reorganizacja. Otwarcie się na to co przed nami. Reakcje:

Rozstanie:

„To rozstanie było niestety nieuniknione. Nie byliśmy dla siebie dobrzy. Teraz będę w stanie stworzyć nowy, oparty na miłości i wzajemnym szacunku związek”

Utrata pracy:

„Mogę zacząć wszystko od nowa. Teraz mogę znaleźć pracę, w której będę doceniony/a albo nawet założyć własną firmę.”

 

Niektórzy wyodrębniają także szósty etap godzenia się ze stratą. Ma on wymiar bardziej duchowy. To poszukiwanie sensu. Dla mnie to etap najważniejszy. Z każdej straty staram się wyciągnąć lekcje. Co mnie to doświadczenie nauczyło o sobie i świecie? Jaki był jego sens? Jakie wnioski mogę wyciągnąć na przyszłość? Każde doświadczenie nas wzbogaca. Prawda jest taka, że doświadczenia trudniejsze uczą nas dużo więcej niż te pozytywne. To właśnie dzięki nim możemy zrobić krok milowy w naszym samorozwoju.

 

 

Co mnie pomaga w godzeniu się ze stratą?

Kiedyś nie miałam świadomości faz przez które przechodzę odczuwając stratę. Dziś, znając proces żałoby jest mi łatwiej. To nie znaczy wcale, że strata mniej boli. Nie ma co się oszukiwać, strata czy rozstanie zawsze boli. Po prostu przeżywam to teraz bardziej świadomie. Przeżycie całego procesu z całym koktajlem emocji jest niezbędne, aby ruszyć dalej. Wiem też, że fazy przez które przechodzę pojawiają się czasem w innej kolejności lub też nakładają się na siebie i przenikają. Pozwalam sobie więc przeżyć czas żałoby bez ponaglania się. To musi trwać. Tyle ile potrzeba. Czasem krócej, czasem dłużej. Jeśli czuję, że chce mi się płakać – płaczę. Czasem już wszystko zaczyna się układać i nagle jest wybuch złości, rozpaczy albo poczucie apatii. Wiem, że to znaczy, że w proces trwa. Wszystko jest w porządku. Pozwalam sobie odczuć żal, smutek i rozpacz. Akceptuję to, że jestem w stanie „żałoby”, gdyż wiem, że to minie. Po prostu „czas leczy rany„. To jest trywialne, ale bardzo prawdziwe. Nauczyłam się także, że jeśli nie tupię nogami i nie upieram się, aby wszystko było tak jak wcześniej to znacznie szybciej przechodzę proces godzenia się ze stratą, a okres żałoby trwa dużo krócej.

Strata jest nieodłączną częścią życia. Erich Fromm dobrze to ujął mówiąc iż życie bez bólu i żalu straty jest możliwe tylko wtedy kiedy całkowicie zrezygnujemy ze swojego szczęścia. To jest pakiet życiowy all inclusive. Szczęście i nieszczęście. Miłość i strata. Jedynym sposobem, aby obronić się przed stratą jest to, aby emocjonalnie nie angażować się w życie. Być obojętnym. Nie kochać. Jednak czy takie życie jest warte przeżycia?

Temat żałoby i straty nie jest łatwy, ale jeśli masz ochotę podzielić się swoimi doświadczeniami, które mogą pomóc innym przejść przez ten trudny czas to bardzo poproszę o pozostawienie komentarza pod postem.

 

Zdjęcie
Para zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com

JAK WYJŚĆ ZE SPIRALI LĘKU, STRESU I ZAMARTWIANIA SIĘ

 

Praktyczny warsztat online już 17.11.2022

Nazywam się Ewa Chojecka i jestem Trenerką Psychologii Pozytywnej i Chief Happiness Officerem.

Prowadzę szkolenia, warsztaty i programy edukacyjne  pomagające podnieść poziom dobrostanu i szczęścia na co dzień, zarówno w życiu jak i w pracy.

Jestem zafascynowana podnoszeniem dobrostanu i jakości życia poprzez zwiększanie samoświadomości, wdrażanie technik psychologii pozytywnej, psychologii szczęścia, filozofii Tu i Teraz oraz mądrości Wschodu.

Ukończyłam kierunek „Psychologia Pozytywna – Trener umiejętności psychospołecznych” na UW oraz  „Happiness Studies Academy ” – program prowadzony przez największy na świecie autorytet w dziedzinie teorii i praktyki szczęścia – Profesora Harvardu Tal Ben-Shahar.

 

 

 

6 komentarzy

  1. Maria

    Nie umiem się pogodzić ze stratą pracy, w której czułam się doceniana i byłam w tym dobra. Teraz boję się, ze jak podejmę inną to będę ją przyrównywać do tej „jednej jedynej” i nie będę potrafiła znaleźć pozytywów. Po tej stracie podjęłam się innego zajęcia i zrezygnowałam po dwóch miesiącach nieustannego smutku i płaczu

    Odpowiedz
    • PracowniaZycia

      Mario, doskonale rozumiem Twoją stratę. Praca to niezwykle istotny element naszego życia. Często nadaje nam sens, czujemy się potrzebni, a dodatkowo realizujemy swoje ambicje i pasje oraz wykorzystujemy swoje mocne strony.
      Przede wszystkim potrzebujesz czasu. Wszystkie fazy opłakiwania straty i godzenia się z nią wymagają czasu. To zupełnie naturalne. Daj sobie czas. Aby fazy przebiegały szybciej dobrze jest dopuścić do siebie wszystkie trudne emocje i nie uciekać przed nimi. Zobaczyć, przytulić i zaakceptować swój strach, lęk, złość, poczucie winy i frustrację i wszystko co się jeszcze pojawia. W pracy z trudnymi emocjami mnie bardzo pomaga Focusing. Poczytaj więcej na ten temat i spróbuj zastosować.

      Druga rzecz to bycie łagodnym i współczującym dla siebie. W trudnych chwilach niezwykle silnie aktywuje się nasz wewnętrzny krytyk, który podcina nam skrzydła. Zobacz to i nie pozwól, aby przejął kontrolę.

      Życie to zbieranie doświadczeń. Wierzę, iż spotyka mnie dokładnie to co MA mnie spotkać Wszystko dzieje się po coś. Kiedyś rozpaczałam nad swoimi stratami. Obwiniałam wszystkich wokoło. Byłam też zła na siebie. Teraz każdą porażkę traktuję jako lekcję. Jeśli coś się stało to znaczy, że ma mnie to czegoś nauczyć. Zastanów się czego ta lekcja Ciebie uczy? Doświadczenia są bezcenne w naszym życiu. A na tych trudnych uczymy się najwięcej.

      Na koniec powiew optymizmu – skoro znalazłaś raz pracę swoich marzeń, to wiesz, że ONA Istnieje (uwierz, nie każdy ma takie szczęście;). Teraz dopiero masz świadomość co jest dla Ciebie ważne w pracy i na czym Ci zależy. Wiem, że aktualnie wydaje Ci się to być może mało prawdopodobne, ale jestem przekonana, że jesteś w stanie znaleźć nie tylko tak samo dobrą pracę, ale być może nawet lepszą. Przekonałam się nie raz o tym w swoim życiu, iż przyszłość bywa zaskakująca i przynosi nam dużo lepsze rozwiązania, niż te, których się kurczowo trzymamy.

      Na koniec chciałabym Cię zostawić z cytatem z artykułu:
      „Ból jest nieodłączną częścią życia. Cierpienie jest naszym wyborem”

      Życzę powodzenia na każdym polu i trzymam kciuki za wspaniałą pracę, która wierzę, iż juz do Ciebie idzie:)
      Ewa

      Odpowiedz
    • PAULINA

      Witam pani Mario
      Ja tak mam umnie chodz 3 pazdziernika minie 2 lata gdy nie pracuje w dawnej firmie nic mnie nie cieszy
      Niby dobrze zaczynam od nowa lecz caly czas porownuje moja prace poprzednia do biezacych caly czas przez okres dwoch lat notorycznie zmieniam pracodawcow mysle ze juz ze mna jest cos nie tak tak jak bym szukala moich poprzednich kierownikow a obecnych firmach jedno jest pewne nie potrafie sie pogodzic I nie wiem czy kiedykolwiek sie z tym pogodze czuje sie jak w zalobie bliskich mi osob

      Odpowiedz
  2. Wero

    Dziękuję bardzo za ten mądry tekst. Kilkanaście dni temu rzucił mnie chłopak, nie wiedziałam, że jestem w stanie do takiej rozpaczy, w jakiej się znalazłam. Ponadto wiem, co było tego przyczyną i była to moja “wina” – nieprzepracowane wewnętrzne dziecko, reagowanie złością wręcz agresją, gdy czułam się niepewnie, wchodzenie w płacz z nadzieją, że partner mnie ukoi, zamiast dojrzałego reagowania na emocje. Kilka razy już gdzieś sygnalizował mi, że tego nie akceptuje, ja coś się poprawiałam, po czym wracałam do dawnych schematów, nie mając uświadomionych działających we mnie mechanizmów. Szukam “rozwiązania” wszędzie – słucham ciekawych nagrań psychologów, przewodników duchowych, staram się medytować, spojrzeć na wszystko szerzej. Ciężko mi jednak zrozumieć, że ktoś może przestać kochać i bardzo mocno “walę” w siebie, nie wiem jak wyjść z tego zaklętego kręgu…

    Odpowiedz
    • PracowniaZycia

      Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Otworzenie się, przyznanie, wyjawienie – to pierwszy krok do zdrowienia. Sama przeżyłam niejedno rozstanie (to też jest w życiu normalne) i wiem, że jest to za każdym razem bardzo, bardzo trudne i bolesne. Pryskają nadzieje, pojawia się poczucie winy, samotność i lęk o przyszłość. Prosze sobie pozwolić na odczuwanie tych emocji… czym bardziej pozwolimy im być, uszanujemy je, zaakceptujemy i przytulimy tym szybciej się z nich podniesiemy. Niezwykle ważne jest w tym czasie zaopiekowanie się sobą. Gdy ktoś nas porzuca mamy tendencję do obwiniania siebie, tymczasem to nie jest niczyja „wina”. Takie jest życie. Bardzo wyraźnie odzywa się wtedy w nas „wewnętrzny krytyk”, czyli podosobowośc, która zawsze nas krytykuje i osądza i „wrzuca” tym samym jeszcze więcej na nasze umęczone już plecy… Tymczasem to włąśnie w chwilach najtrudniejszych potrzebujemy najwięcej wyrozumiałości i miłości do siebie. Właśnie wtedy kiedy czujemy się najbardziej samotni potrzebujemy swojego włąsnego wsparcia. Zobaczenia siebie. Akceptacji. Przytujenia wszystkich swoich emocji. Mogę podzielić się moją mantrą, którą stosujęw trudnych chwilach, w nadziei, że pomoże także Tobie (i innym)
      „OK, jestem jaka jestem. Staram się, ale nie jestem idealna. To co mogę poprawić – poprawię, ale nie będę oczekiwać od siebie PERFEKCJONIZMU. Wiem, że nikt nie jest doskonały, więc dlaczego ja miałabym być? Wiem, że staram się najlepiej jak potrafię. Akceptuję siebie, szanuję siebie, kocham siebie i wybaczam sobie. Jestem swoim najlepszym przyjacielem i nigdy się nie opuszczę.”

      Odpowiedz
      • Wero

        Dziękuję za odpowiedź i podzielenie się mantrą 🙂 Ja nadal w mocnych procesach głębszych wglądów. Próbuję spojrzeć na to szerzej i nauczyć się z sytuacji jak najwięcej. Myślę, że to właśnie niekochanie siebie i zbyt duże „przebywanie w głowie” leżą u podstawy, do tego nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, o czym wspominałam wcześniej. Psychoterapeuta, do którego się udałam, bo sytuacja dość mocno mnie przerosła, rzucił jeszcze inne światło na całość tego, co się zadziało, twierdząc, że jestem osobą nadwrażliwą, a partner stosuje wobec mnie przemoc psychiczną. Sama nie wiem, co o tym myśleć…

        Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się do newslettera i pobierz prezent ?
?5 praktyk, które natychmiast podniosą Twój poziom szczęścia?

.