Paraliż decyzyjny – jak go uniknąć?

Wchodzisz do restauracji, otwierasz menu i …. nie wiesz co wybrać. Wpatrywanie się w wyszukane nazwy dań wcale nie ułatwia sprawy. Patrzysz więc co jedzą ludzie przy sąsiednich stolikach i …. nadal to nie pomaga. Masz mętlik w głowie i już sam/sama nie wiesz na co się zdecydować.

albo

Musisz kupić nowy komputer. Zaczynasz szukać w internecie, ale mnogość opcji, rozmiarów, marek i parametrów tak Cię przytłacza, że w końcu rezygnujesz z zakupu czekając aż Twój stary komputer zupełnie wyzionie ducha.

Te sytuacje dość dobrze ilustrują problem coraz częściej spotykany w wielu aspektach naszego życia. Psycholodzy określają go jako „paraliż decyzyjny”.

 

Paraliż decyzyjny – skąd się bierze

Każdego dnia stajemy przed setkami wyborów – w co się rano ubrać, co zjeść na obiad, iść na piechotę, czy jechać autobusem, spotkać się ze znajomymi czy z rodzicami, pracować dłużej czy może iść na spacer, uczyć się języka czy może poświęcić czas na sport. Dokonywanie licznych, często drobnych i na pozór nieznaczących wyborów wymaga od nas dużo energii. Wyczerpujemy się, nasza zdolność skupienia maleje, a samopoczucie pogarsza się.

„Paraliż decyzyjny” to termin używany do opisania problemów związanych z podejmowaniem decyzji oraz związanych z tym kłopotami w podejmowaniu działań. Żyjemy w wiecznym szumie informacyjnym. Z każdej strony zasypywani jesteśmy informacjami – reklamami, wiadomościami, komunikatami, informacjami z mediów społecznościowych, czatów i aplikacji. Pomyśl, ile komunikatów dopływa do ciebie każdego dnia. Nasz mózg przegrzewa się i nie jest w stanie przetworzyć tych wszystkich informacji, ponieważ jego rozwój ma charakter ewolucyjny, a w ciągu ostatnich 100 lat ilość przetwarzanych przez niego danych wzrosła rewolucyjnie.

Obecny, rozwinięty i konsumpcjonistyczny świat oferuje coraz więcej opcji wyboru. A czym większy mamy wybór tym trudniej nam podjąć decyzję. Barry Schwartz, psycholog z USA i autor książki „Paradoks wyboru„, zauważa, że wszystkie decyzje, od wyboru ubrania po zmianę pracy, stają się skomplikowane z powodu ogromu dostępnych możliwości. Naukowiec zwraca uwagę, że nadmiar obfitości wywołuje nierealistyczne oczekiwania, zwlekanie z podjęciem decyzji, a w końcu poczucie winy po dokonaniu wyboru. Dokonanie wyboru wiąże się bowiem z odrzuceniem wielu innych, także interesujących opcji.

paraliż decyzyjny w restauracji

Jak „niedecyzyjność” wpływa na nasze życie

Oto badanie, które pokazało, że wzrost liczby dostępnych opcji utrudnia proces decyzyjny.  W jednym z nich do różnych miejsc pracy zgłoszono oferty polis ubezpieczeniowych. Przygotowano trzy różne modele akwizycji, oferujące odpowiednio:

-> 3 różne polisy do wyboru

-> 12 polis do wyboru

-> 49 polis życiowych do wyboru

Najlepiej funkcjonowała pierwsza opcja, oferująca najmniejszy wybór. Dlaczego? Pracownicy, którzy mieli zbyt wiele możliwości, odkładali swoją decyzję na później, mając trudności z porównaniem ofert i nie mogąc zdecydować, która opcja będzie najlepsza. Często, dokonując wyboru spośród wielu opcji, czujemy się mniej zadowoleni, niż gdy wybieramy z mniejszej liczby możliwości. Dzieje się tak, ponieważ przytłacza nas zbyt duża ilość możliwości, co sprawia, że czujemy się zmęczeni. Zmęczenie nie ogranicza się tylko do ciała – nie lubimy się mylić i podejmować złych decyzji. Częsta konieczność dokonywania wyborów wpływa na nasze samopoczucie psychiczne, zwiększając stres i irytację. W podejmowaniu decyzji potrzebujemy także wsparcia – stąd ciągłe zapotrzebowanie na sprzedawców i doradców. Potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam dokonać najlepszego wyboru.

Brak zdolności do podejmowania decyzji wpływa na stagnację i obniża efektywność życiową Strach przed samodzielnym decydowaniem może całkowicie sparaliżować nasze życie. Brak decyzji to też decyzja. Wybieramy więc dotychczasowe życie, pracę, partnera, przyzwyczajenie, gdyż nie jesteśmy w stanie nic zmienić. Rezultatem jest zazwyczaj ciepłe i bezpieczne status quo. Głównie płacimy tym, iż nasze życie się nie rozwija, nie idzie naprzód, nie rusza się z żadnym kierunku. A my narzekamy i tkwimy w starym.

 

Teoria wyboru

Według teorii wyboru istnieją dwie kategorii ludzi:

  • maksymaliści
  • satysfakcjoniści

 

Maksymaliści – jakoś na pierwszym miejscu

Jeżeli maksymalista kupuje nowy samochód to przejrzy najpierw setki ogłoszeń, popyta znajomych, zobaczy filmiki na YouTubie, poczyta blogi, sprawdzi opinie w internecie. Będzie skrupulatnie porównywać parametry, osiągi, wygląd i wszystkie inne elementy. A na koniec pojedzie jeszcze do warsztatu, aby dokładnie sprawdzić stan zawieszenia.

Dlaczego?

Maksymaliści zawsze chcą dokonać maksymalnie dobrego wyboru w danych okolicznościach. Przeszukują, porównują, pytają. Decyzje zazwyczaj zajmują im dużo więcej czasu. Są one jednak obiektywnie lepsze, gdyż są oparte na większej ilości informacji. Co jednak ciekawe maksymaliści wcale nie są bardziej zadowoleni ze swoich wyborów. Wiedzą bowiem jak wiele innych propozycji musieli odrzucić i wcale nie mają pewności, że to co wybrali jest najlepsze z najlepszych. Maksymaliści czują się mniej szczęśliwi ze swoich wyborów, ponieważ bez przerwy prześladuje ich widmo utraconych okazji.

 

Satysfakcjoniści – zadowolenie i szczęście

Satysfakcjoniści natomiast rezygnują ze strategii maksymalizacji zysków i wybierają opcję „wystarczającą”. Nie znaczy to jednak, że nie mają wymagań. Zazwyczaj mają określone kryteria wyboru, ale jeśli znajdą coś co odpowiada tym kryteriom nie szukają dalej.  Na przykład jeśli satysfakcjonistka szuka czerwonej sukienki to kupi pierwszą ładną czerwoną sukienkę, która na niej dobrze leży (dla kontrastu – maksymalistka w tej samej sytuacji prosi ekspedientkę, aby odłożyć jej tę sukienkę i idzie dalej w poszukiwaniu sukienki idealnej).  Satysfakcjoniści więc szybciej podejmują decyzję i tracą na nie mniej czasu na proces decyzyjny. Członkowie tej grupy traktują wybór po prostu jako jedną z wielu decyzji, które codziennie podejmują. Praktycznie natychmiast zapominają o opcjach, z których zrezygnowali. W związku z tym są bardziej zadowoleni ze swoich wyborów. Mówiąc obrazowo satysfakcjonista często poświęca jakość, ale zyskuje zadowolenie i dobre samopoczucie.

 

Jak uniknąć paraliżu decyzyjnego i podejmować dobre decyzje?

Większość z nas nie należy do skrajnych grup maksymalistów czy satysfakcjonistów, ale zazwyczaj mamy tendencję do przeważania ku jednej z tych postaw. Ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z istnienia takich różnic w podejściu do wyborów i rozumieć własny styl decyzyjny. Pozwoli to lepiej wykorzystywać zalety obu strategii i efektywniej podejmować decyzje.

Najlepiej obie postawy potraktować jak strategie, których używamy w zależności od okoliczności. Na przykład, w obliczu ważnej decyzji z długoterminowymi konsekwencjami warto na moment przyjąć punkt widzenia maksymalisty. Jeżeli na przykład kupujesz dom, rozważasz przeprowadzkę czy zmianę pracy to lepiej dokładnie rozważ wszystkie dostępne opcje i nie spiesz się z wyborem. Natomiast gdy decyzja jest mniejszej wagi i wiąże się z krótkotrwałymi skutkami, warto stać się satysfakcjonistą i tym samym pozbyć się paraliżu decyzyjnego. Jeżeli wybierasz menu w restauracji, sukienkę, albo miejsce na weekend lepiej określ „warunki brzegowe” i dokonaj wyboru szybko. To sprawi, że Twój poziom satysfakcji i zadowolenia na co dzień będzie dużo wyższy.

Chcesz wiedzieć jak podejmować decyzje zgodne z Twoimi wartościami? Przeczytaj artykuł „Jak podejmować trudne decyzje

 

 

 

 

 

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *