Masz pracę, obowiązki, może rodzinę. Na zewnątrz wszystko wygląda „ok”, a w środku… zaczynasz się zastanawiać: „Czy to już wszystko?”, „Czy tak ma wyglądać moje życie do końca?”
Może łapiesz się na myślach: „Czy ja w ogóle mam jakąś praca marzeń?” albo wpisujesz w Google „jak odnaleźć sens życia”. Znam ten temat z autopsji. I wiesz co? To, że zadajesz sobie te pytania, nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak – to znak, że Twój wewnętrzny kompas próbuje Cię naprowadzić na życie, które będzie w 100% Twoje. W tym artykule pokażę Ci krok po kroku, jak podejść do tematu powołania z perspektywy psychologii pozytywnej i koncepcji ikigai – tak, żebyś dostała konkrety.
Sygnały z ciała i mózgu: kiedy Twoje powołanie puka do drzwi
Z perspektywy neurobiologii Twój mózg jest trochę jak konserwatywny księgowy – lubi to, co znane i przewidywalne. Zmiana kierunku, szukanie powołania, nowe decyzje zawodowe? Od razu włącza się system alarmowy: „Ryzyko! Nie ruszać!”.
Dlatego tak często:
-
czujesz lęk przed zmianą, nawet jeśli obecna sytuacja Cię męczy,
-
pojawia się overthinking: analizujesz wszystkie scenariusze, zamiast zrobić jeden mały krok,
-
ciało wysyła sygnały – napięcie w karku, ścisk w brzuchu przed poniedziałkiem, bezsenne noce.
Psychologia pozytywna podpowiada, żeby nie traktować tych sygnałów jak wroga, tylko jak informację zwrotną. Czasem pierwszym znakiem jest chroniczne zmęczenie i zniechęcenie — nie takie „po całym tygodniu pracy”, tylko głębsze, jakby coś w środku mówiło: „to, co robię, już mnie nie karmi”. Zaczyna czuć awersję, a nawet wstręt do swojej pracy.
Albo ta cicha zazdrość — nie zła i nie toksyczna, tylko taka, która pojawia się, gdy widzisz koleżankę , która wreszcie „robi swoje” i wygląda, jakby miała w tym lekkość. I wtedy włącza się pytanie: „czy ja też mogłabym tak żyć?”, „czy to w ogóle jeszcze dla mnie możliwe?”. A kiedy dochodzi do tego poczucie utknięcia, robi się naprawdę trudno — niby wiesz, że coś trzeba zmienić, ale nie wiesz co, od czego zacząć i jak to ułożyć, żeby nie rozwalić całego życia do góry nogami.
Powołanie to proces, nie jednorazowe olśnienie
Na początku warto też odczarować samo słowo „powołanie”. To nie jest tak, że raz w życiu „trafia się” na tę jedyną ścieżkę, a jak się jej nie znajdzie do 35. czy 40. roku życia, to już po zawodach. Powołanie rzadko wygląda jak jeden olśniewający moment typu „Eureka!”. Zwykle to proces – poszukiwania, sprawdzania, korygowania kursu. Bardziej przypomina dopracowywanie produktu na rynku (taki Product Market Fit) niż znalezienie magicznej odpowiedzi, która spada z nieba. Zmieniamy się my, zmieniają się nasze wartości i aktualne potrzeby, więc i to, co czujemy jako „moje miejsce”, też może się zmieniać. Klucz nie polega na tym, żeby przez 10 lat siedzieć i myśleć, „co jest moim powołaniem”, tylko żeby robić małe kroki w kierunku życia coraz bardziej zgodnego ze sobą – z tym, co dla mnie ważne tu i teraz.
Jak zacząć poszukiwanie powołania
Czasem wydaje nam się, że powołanie to tylko „wielkie rzeczy”: założenie fundacji, ratowanie świata, zmiana systemu edukacji. A tak naprawdę wszystko zaczyna się o wiele ciszej: od decyzji, że nie będziesz dłużej ignorować swoich potrzeb, że chcesz pracować trochę mniej „pod ludzi”, a trochę bardziej w zgodzie ze sobą.
Najważniejsze pytanie na start:
Nie „kim mam być?”, tylko:
„Jak chcę się czuć w swoim życiu i pracy za 5 lat?”
Punktem wyjścia są tutaj emocje.
Jak chcę się czuć – to nie jest abstrakcyjne pytanie rozwojowe, tylko bardzo konkretne pytanie o to, jakich emocji pragniesz doświadczać na co dzień. Czy chcesz czuć przede wszystkim spokój? Dumę? Satysfakcję? Radość? Ulgę? A może ekscytację, że robisz coś ważnego?
Zanim zaczniesz szukać „idealnej roli”, usiądź z kartką i wypisz sobie:
-
3–5 emocji, które chcesz czuć w swoim życiu i pracy jak najczęściej,
- Co ma mi dawać codzienną satysfakcję, nawet w zwykły wtorek?
-
3–5 emocji, których masz dziś zdecydowanie za dużo (np. napięcie, irytacja, smutek, poczucie bycia niedocenianą).
To ćwiczenie jest ważniejsze, niż się wydaje. Twój mózg często podpowiada Ci konkretne zawody czy scenariusze („muszę zmienić branżę”, „muszę założyć firmę”), ale pod spodem zawsze chodzi właśnie o to, jak chcesz się czuć. Kiedy to sobie uświadomisz, łatwiej zobaczysz, że powołanie to nie tylko pytanie o nazwę stanowiska, ale o to, jakiej jakości życia tak naprawdę szukasz. Dopiero na takim fundamencie – świadomego wyboru emocji, których pragniesz – zaczyna mieć sens szukanie formy: pracy, projektu, kierunku kariery. Najpierw emocje, później etykietka.
Ikigai i praca marzeń – gdy sens życia spotyka codzienność
Jeśli szukasz narzędzia, które w prosty sposób pomaga zobaczyć, gdzie może ukrywać się Twoje powołanie, ikigai jest świetnym punktem wyjścia. W uproszczeniu: ikigai to Twój powód, dla którego chce Ci się rano wstać z łóżka – mieszanka tego, co kochasz, w czym jesteś dobra, co ma znaczenie dla innych i co może dać Ci realne utrzymanie.
Cztery filary ikigai –
Koncepcja ikigai opiera się na czterech filarach:
1. To, co kochasz
Wszystko, co daje Ci radość, lekkość, poczucie „to jest moje”. Często pojawia się tu stan flow – robisz coś i nagle orientujesz się, że minęły dwie godziny, a Ty nawet nie spojrzałaś na telefon. To mogą być rzeczy zupełnie „nieinstagramowe”: rozmowy z ludźmi, porządkowanie chaosu, tworzenie prezentacji, pisanie, gotowanie, praca z dziećmi, projektowanie wnętrz.
2. To, w czym jesteś dobra
Twoje talenty, umiejętności, cechy, które inni w Tobie cenią. To nie zawsze „wielkie sukcesy”. Czasem Twoją supermocą jest to, że potrafisz słuchać, umiesz w organizację, masz dar tłumaczenia trudnych rzeczy prosto. Tu mieszka Twój realny potencjał zawodowy – coś, co możesz rozwijać i na czym możesz budować swoją praca marzeń.
3. To, czego potrzebuje świat
Brzmi górnolotnie, ale w praktyce chodzi o bardzo konkretne pytania:
– z jakimi problemami ludzie wokół Ciebie się zmagają?
– co mogłoby im ułatwić życie?
– jakie tematy szczególnie Cię poruszają: zdrowie psychiczne, edukacja, relacje, ekologia, wsparcie kobiet w zmianie?
Twoje powołanie bardzo często rodzi się tam, gdzie Twoja wrażliwość spotyka się z realną potrzebą innych.
4. To, za co możesz dostać wynagrodzenie
Czyli praktyczna strona całej układanki. Nie wszystko, co kochasz, musi stać się pracą. Ale jeśli elementy z poprzednich trzech pól da się połączyć z zarabianiem – pojawia się przestrzeń na zawód, który jest bliżej Twojego ikigai.
To nie musi być od razu wielki biznes. Możesz zacząć od małych kroków: pojedyncze zlecenia, projekt poboczny, pierwsze konsultacje, mini-usługa dla konkretnej grupy ludzi.

Kiedy te cztery obszary zaczynają się zazębiać, zaczynasz widzieć, jak odnaleźć sens życia w bardzo konkretnych, codziennych wyborach: w jakim środowisku pracujesz, z kim, na jakich zasadach, co chcesz dawać ludziom.
Jeśli chcesz przejść przez ten proces głębiej, krok po kroku, możesz skorzystać z Pakietu 👉 „Kompas IKIGAI”
Jak odnaleźć powołanie w praktyce
Teraz przechodzimy z teorii do praktyki. Bez rewolucji, za to z łagodnym, ale konkretnym planem. Jak można praktycznie podejść do procesu odnajdywania swojego powołania i IKIGAI?
Krok 1. Zatrzymaj autopilota – nazwij miejsce, w którym jesteś
Zanim zaczniesz szukać powołania, potrzebujesz uczciwie zobaczyć punkt startu. Usiądź z kartką i odpowiedz na pytania:
-
Co w moim życiu dziś działa dobrze? (relacje, zdrowie, rozwój, praca)
-
Co ewidentnie mnie drenuje?
-
W jakich momentach czuję się najbardziej „sobą”?
To ćwiczenie działa trochę jak włączenie świateł na autostradzie. Nagle widzisz, gdzie faktycznie jedziesz, zamiast tylko czuć, że „coś jest nie tak”.
Krok 2. Odkryj swoje wewnętrzne „dlaczego”
Trening mentalny mówi jasno: bez jasnego „dlaczego” umysł szybko wróci do starych ścieżek. Tu wchodzimy w obszar wartości i tożsamości:
-
Jakimi trzema słowami chciałabyś opisać siebie za kilka lat?
(np. spójna, spokojna, odważna). -
Jakie wartości są dziś dla Ciebie naprawdę najważniejsze?
(np. wolność, bliskość, rozwój, kreatywność). -
Co jest dla Ciebie ważniejsze: stabilność czy elastyczność? Bezpieczeństwo czy przestrzeń? (tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi).

Krok 3. Nazwij swoje zasoby – zamiast w kółko skupiać się na brakach
W psychologii pozytywnej jednym z kluczowych obszarów są mocne strony. Powołanie bardzo często rośnie dokładnie tam, gdzie:
-
robisz coś z naturalną lekkością,
- inni przychodzą do Ciebie „po pomoc” w konkretnym temacie.
-
jesteś w stanie flow
Pytania pomocnicze:
-
Co mogłabyś robić godzinami, nawet gdyby nikt Ci za to nie płacił?
-
Z jakimi tematami znajomi najczęściej do Ciebie wracają?
-
Jakie zadania w pracy przychodzą Ci relatywnie łatwo, choć inni mają z nimi problem?
Jeśli chcesz, możesz sięgnąć po naukowe narzędzia, np. test VIA Character Strengths (opracowany m.in. przez zespół pracujący z Martinem Seligmanem na Uniwersytecie Pensylwanii) – daje dobre wskazówki, jakie cechy są Twoją naturalną „bazą”.
Krok 4. Metoda eksperymentów: prototypuj, zanim zmienisz wszystko
Zanim porzucisz obecną ścieżkę i ogłosisz wielką życiową rewolucję, warto potraktować swoje powołanie jak hipotezę do przetestowania, a nie jak wyrok na całe życie. Zamiast siedzieć w głowie i analizować „czy to na pewno to”, włącz tryb eksperymentów: krótkie testy, małe ruchy, konkretne dane zamiast domysłów. Dzięki temu chronisz siebie przed kosztownymi decyzjami opartymi tylko na fantazji albo frustracji.
W praktyce możesz eksperymentować na kilka sposobów:
-
Rozmowy informacyjne – wybierz 5–10 osób, które robią coś, co Cię ciekawi, i poproś je o 30 minut rozmowy (online lub na kawie). Zapytaj o realia pracy, minusy, wymagania, typowy dzień. Zapisz wszystko, co Cię zaskoczyło i zniechęciło – to są złote dane.
-
Micro-internship – zamiast rzucać etat, poszukaj możliwości przetestowania nowej roli w wersji „na próbę”: 2–4 tygodnie wolontariatu, mały projekt pro bono, pierwsze zlecenie freelancingowe z jasno określonym zakresem. Chodzi o to, żeby poczuć tę pracę w ciele, nie tylko w wyobraźni
-
Shadowing – umów się na 1–2 dni „za plecami” osoby, która już jest w roli, o której myślisz. Obserwuj nie tylko zadania, ale cały kontekst: tempo, atmosferę, sposób pracy z ludźmi, poziom stresu. Czasem po jednym takim dniu wiesz więcej niż po miesiącach rozmyślań.
-
Mini-produkt lub mini-format – stwórz małą wersję tego, co chodzi Ci po głowie: kameralny warsztat online, newsletter dla 10–20 osób, prostą usługę na start. Zobacz, czy ktoś się zapisze, czy zapłaci, czy poleci Cię dalej. To świetny sposób na sprawdzenie, czy Twoje ikigai ma też realny „sygnał rynkowy”.
Podsumowanie:
Na koniec chcę, żebyś zabrała ze sobą jedną myśl:
Twoje powołanie jest procesem, nie jednym wyborem. Może też się zmieniać w ciągu Twojego życia i jest całkowicie OK!
-
Możesz łączyć różne role.
-
Możesz zmieniać zdanie.
-
Możesz testować, sprawdzać, wracać i iść dalej.
Jeśli czujesz, że ten temat mocno w Tobie pracuje i chcesz mieć strukturę, pytania, ćwiczenia i wsparcie do przejścia przez proces zmiany, sprawdź przewodnik:
👉 „KOMPAS IKIGAI – Znajdź swoje IKIGAI ”
To naturalny kolejny krok, jeśli chcesz przejść od refleksji do konkretnych decyzji – w swoim tempie, ale z jasną mapą.
-
Promocja!

IKIG’AI Coach – nowoczesny coaching kariery (AI)
Pierwotna cena wynosiła: 67,00 zł.37,00 złAktualna cena wynosi: 37,00 zł. brutto -
Promocja!

IKIGAI KOMPAS – Znajdź swoje Ikigai
Pierwotna cena wynosiła: 97,00 zł.77,00 złAktualna cena wynosi: 77,00 zł. brutto -

Konsultacje IKIGAI
1198,00 zł brutto


0 komentarzy