„Status Anxiety” to książka jednego z moich ulubionych autorów – Alaina de Botton. Uwielbiam zarówno ogromną wiedzę autora, jak i jego sposób analizy i przemyśleń dotyczących socjologii kultury, pscyhologii i psychologii społecznej. Wszystko jest kraszone wieloma przykładami dzieł literatury i sztuki obrazujących omawiane zagadnienia. Czytałam książkę w originale i nie żałuję. Język, którym posługuje się de Botton jest tak wyrafinowany, soczysty i celny, iż konsumpcja treści była prawdziwą ucztą dla zmysłów. Myślę, że każde tłumaczenie nieco zuboży oryginał, ale jeśli znajdziecie przekład polski to i tak warto przeczytać. Na prawdę polecam.
Czym jest status?
Najprościej mówiąc to pozycja danej jednostki w społeczeństwie. Co ciekawe – na przestrzeni dziejów różne społeczności przyznawały wysoki status innym grupom ludzi. Byli to na przestrzeni dziejów wojownicy, mędrcy, ludzie żyjący w ascezie (Średniowiecze) czy osoby urodzone w rodach (arystokracja, rody królewskie). Dopiero od połowy XVIII wieku status zostaje mocno skorelowany z pieniędzmi.
Dlaczego tak bardzo ludzie chcą podnosić swój status? Wiążą się z tym oczywiście przyjemne konsekwencje: dostęp do zasobów, wolność, czas, poczucie spełnienia, wygoda, oraz poczucie bycia wartościowym i cenionym. Ta ostatnia rzecz jest wg autora bardzo silnym motorem napędowym dla którego ludzie dążą do tego, aby zdobyć wysoki status. Jesteśmy bowiem istotami społecznymi. Nasze poczucie własnej wartości jest więc często uzależnione od tego jak traktują nas inni.
Czym jest więc Lęk o Status czyli tytułowy Status Anxiety?
To poczucie, że nie zdołamy sprostać wymaganiom społeczeństwa i w konsekwencji zostaniemy pozbawieni szacunku oraz godności. Często ten lęk jest nieujawniony, ukryty głęboko w nas, ciężko nawet do określenia. Towarzyszy nam w zasadzie cały czas, jednak są momenty, które nasilają ten lęk takie jak: zwolnienie z pracy, nieudany projekt biznesowy, social media, gdzie chwalimy się jedynie wspaniałymi momentami życia czy emerytura. Co więcej – w dzisiejszych czasach status nie jest niczym stałym. W przeszłości był on w miarę stały podczas życia, natomiast aktualnie musimy walczyć o niego cały czas, gdyż rzeczywistość zmienia si w zastraszającym tempie, a wraz z tym – wyznaczniki statusu.
Rozdziały książki „Status Anxiety”
Autor – dzieli książkę na 2 części: Powody oraz Rozwiązania.
W powodach umieszcza: Brak miłości, Snobizm, Oczekiwania, Merytorkację oraz Zależność.
Natomiast w rozwiązaniach: Filozofię, Sztukę, Politykę, Chrześcijaństwo oraz Bohemę.
Powody lęku o status
Lovelessness – Brak miłości
Dążenie do statusu przejawiające się w dążeniu do posiadania pieniędzy, władzy, wpływów i sławy jest według autora niczym innym jak wołaniem o … miłość. Człowiek dąży w życiu do dwóch rodzajów miłości: partnerskiej / seksualnej oraz miłości otrzymywanej od świata.
Największą “karą” społeczną dla każdego jest bycie ignorowanym, niezauważonym, zepchniętym na margines. Z drugiej strony kiedy inni zwracają na nas uwagę, doceniają, chwalą i pokazują za wzór wtedy psychicznie rozkwitamy i wzrastamy. Rośnie też nasze poczucie własnej wartości. Czujemy się “kimś” w odróżnieniu od tych, którzy są “nikim”. Autor porównuję wręcz ludzkie Ego do przekłutego balonu, któremu trzeba dostarczać helu w postaci wyrazów miłości z zewnątrz, w przeciwnym razie balon nie będzie latać.
Snobizm
Nikt chyba nie ludzi tego słowa, prawda? Jednak spójrzmy prawdzie w oczy. Wszyscy, którzy uzależniają ludzką wartość od statusu są snobami. Ci z kolei, którzy zostali odtrąceni lub wzgardzeni przez snobów sami wkrótce stają się snobami. Jak? Takie odtrącenie działa jak płachta na byka i wzmaga determinację do tego, aby dorównać tym, którzy nas odtrącili lub też uważają się za lepszych od nas. Tak napędza się właśnie ambicje. Wiele fortun powstało właśnie z desperackiej potrzeby wybicia się z szarego tłumu oraz wielkiego poczucia niesprawiedliwości i braku miłości. Są to silne mechanizmy motywujące ludzi do pogoni za statusem.
Oczekiwania
To mój ulubiony punkt i według mnie, najbardziej istotny. Cała psychologia pozytywna mówi właśnie o tym, iż oczekiwania nie są dobre dla naszego zdrowia psychicznego. Ale zacznijmy od początku. Oczekiwania powstają z bardzo prostego mechanizmu porównywania się. Co ważne, nie porównujemy się zazwyczaj z ludźmi daleko od nas statusem czy zasięgiem geograficznym, ale z najbliższym, z rodzina, kolegami z pracy, sąsiadami. To właśnie na tym najbliższym “polu” rodzi się najwięcej zazdrości i zawiści. I wzrasta poziom oczekiwań.
Bardzo dobrze obrazuje to grafika, na której widać, iż osoby niskie jeśli są w gronie niskich ludzi wcale nie czują kompleksów. Pojawiają się one dopiero wtedy, kiedy są skonfrontowani i porównani z osobami wyższymi. To samo jest ze statusem. Nasz poziom oczekiwań odnośnie wzrostu statusu rośnie wraz z bogaceniem się społeczeństwa i wzrostu statusu osób wokół.

Poczucie własnej wartości = Sukces / Oczekiwania
Z tego równania jasno wynika, iż czym większe oczekiwania tym mniejsze prawdopodobieństwo sukcesu. Dlaczego? Jeśli np. nie mamy samochodu i stawiamy sobie za cel w najbliższym roku kupić jakikolwiek pierwszy samochód mamy dużo większą szansę powodzenie, niż w przypadku, kiedy chcemy, aby za rok być szczęśliwym posiadaczem Ferrari.
Jako, że poziom oczekiwań rośnie w społeczeństwie bardzo szybko, coraz trudniej nam odnosić “sukces”, gdyż stawiamy sobie za wysokie poprzeczki. W konsekwencji częściej odczuwamy gorycz porażki i spada nasze poczucie własnej wartości – koło się zamyka…
Co jeszcze podsyca nasze oczekiwania? Kult idei, iż “możesz wszystko” i “jesteś zwycięzcą”. Do XIX wieku panowało wszechobecne przekonanie, iż człowiek urodzony z pewnym statusem zachowuje go praktycznie do śmierci. Niewolnik raczej był na całe życie niewolnikiem, chłop – był przywiązany do ziemi i do “Pana”, a arystokrata był arystokratą. W obrębie życia tylko nielicznym jednostkom udało się zmienić status. Tymczasem współczesność wmawia nam, iż nie ma nierówności na świecie i sami jesteśmy odpowiedzialni za własne szczęście i życie. “Jeśli szczerze chcesz zmienić swoje życie i wierzysz w swój cel to możesz mieć wszystko, czego zapragniesz” – przekonuje nas Tony Robbins w swoim bestsellerze “Obudź w sobie olbrzyma”. Wtórują mu inni “guru”, mass media, a od 20 lat także social media. Kult sukcesu i zwycięstwa wylewa się z każdego zakamarka mediów.
Bardzo podoba mi się podsumowanie tego rozdziału, które można streścić tak “ Możemy być naprawdę szczęśliwi oczekując mało i posiadając mało. Możemy być bardzo nieszczęśliwi posiadając dużo i chcąc posiadać wszystko”.
Merytokracja
Ta część książki jest dla mnie najmniej zrozumiała, gdyż pojawia się tu wiele przeciwnych tez. Z drugiej strony jest to bardzo interesujące i pokazuje jak niezwykle szerokie horyzonty i wiedzę posiada autor. Jedno jest pewne, merytokracja dołożyła do ubóstwa i niskiego statusu dodatkowe obciążenie poczuciem winy i wstydu. Ludzie, którym w życiu “nie wyszło” są przez społeczeństwa pogardzani i spychani na margines.
Uzależnienie / Dependence
Oryginalnie, czyli przez wiele wieków historii wysoki status było bardzo trudno zyskać, ale także niezwykle trudno stracić. Tymczasem teraz, kiedy wszystko od nas zależy, lęk o utratę statusu lub lęk, że nigdy nie osiągniemy upragnionej pozycji społecznej staje się dominującym uczuciem w naszym życiu. Lęk ten jest nasilany także przez kilka czynników, na które nie mamy zbyt dużego wpływu (czyli kontroli), a są kluczowe do uzyskania wysokiego statusu w dzisiejszym świecie:
- talent, umiejętności, wiedza (akurat na ten punkt mamy największy wpływ)
- Łut szczęścia, który jest elementem składowym praktycznie każdego sukcesu
- pracodawca i zyskowność pracodawcy (tutaj autor przytacza bardzo ciekawe dane – w 1800 roku zaledwie 20% Amerykanów było zatrudnionych w przedsiębiorstwach, w 1900 – 50 %, a w 2000 już aż 90%). Tak więc większość społeczeństwa pracuje na etatach i w związku z tym ich status zależy od firmy, właściciela, dyrektora i ogólnie umiejętności wybicia się, a także od branży firmy oraz jej kondycji finansowej.
- globalna ekonomia. Cykle ekonomiczne od XIX wieku wyglądają tak samo – jest wzrost, prosperity, potem spadek i recesja. I ten proces się powtarza.
Druga część książki to Rozwiązania (Solutions)
Według mnie dobre zrozumienie pierwszej część już nasuwa nam pewne rozwiązania, jednak autor jeszcze pokusił się o pewne podsumowanie podzielone na kilka elementów:
Filozofia
Tutaj, bardzo słusznie moim zdaniem , de Botton odwołuje się do filozofów starożytnych przywołując przykłady Sokratesa czy Marka Aureliusza. Starożytność dała podwaliny filozofii, a praktycznie wszystkie jej nurty wzięły swój początek właśnie z tej epoki. Co pewnie ciekawe, w Starożytności ludzie mieli podobne “problemy” ze statusem jak współcześni. I tak samo byli ludzie, którzy ślepo tego statusu pragnęli oraz tacy, którzy odważyli się żyć po swojemu i mieć własne, niezależne poglądy. Za przykład autor stawia Sokratesa, który zasłynął swoim zobojętnieniem wobec doczesnych bogactw. Na widok góry złota odpowiadał “Zobaczcie jak wiele jest na tym świecie rzeczy, który w ogóle nie pragnę”.
Tak więc już filozofia starożytna uczy nas niezależności poglądów i odcięcia się od masowych oczekiwań oraz podążania za swoim własnym głosem serca oraz własnym systemem wartości. Do tego wprowadza jeszcze jeden element uniezależniający nas od opinii innych.
To co myślą o nas inni nie musi się równać temu co myślimy o sobie sami.
Opinie na nasz temat i poglądy innych ludzi są ich własnymi ocenami. My nie musimy się z tym wcale utożsamiać. Każdy osąd warty jest jednak przeanalizowania – czy jest prawdziwy? Tak więc na końcu to nasza własna, niezależna opinia jest podstawą do budowania swojego poczucia wartości ( a nie opinie innych).
Inteligentna mizantropia
W rozdziale „Intelligent Misantropy” Alain de Botton pokazuje, że niektórzy wybitni myśliciele i artyści świadomie odrzucali społeczne reguły gry o status. Wśród nich wymienia m.in. Diogenesa, który mieszkał w beczce i gardził konwenansami, czy Schopenhauera, który z pogardą pisał o „tępocie tłumu” i celowo unikał życia towarzyskiego. De Botton zaznacza, że „mizantropia” w tym kontekście nie oznacza nienawiści do ludzi, ale świadomy dystans wobec społeczeństwa, które często premiuje pozory, pieniądze i wpływy bardziej niż autentyczność i refleksję. Jednym z cytatów, który oddaje ducha tego rozdziału, jest:
„Nie każdy, kto nie chce się wspinać, jest nieudacznikiem – niektórzy po prostu widzą, że drabina jest oparta o niewłaściwą ścianę.”
Przykładem inteligentnej mizantropii jest Nicolas Chamfort – francuski moralista z XVIII wieku, który trafnie i gorzko podsumowywał hipokryzję i okrucieństwo świata elit. Chamfort, przez pewien czas związany z dworem wersalskim, ostatecznie się od niego odwrócił. Doszedł on do wniosku, że życie w społeczeństwie wymaga nieustannego udawania i rezygnacji z autentyczności. Dlatego też żył według dewizy:
„Jest tylko jeden sposób, by być szczęśliwym: nie brać udziału w grze.”
To zdanie dobrze oddaje postawę inteligentnej mizantropii – decyzję, by wycofać się z rywalizacji o status, bo ta walka często prowadzi do rozczarowania i utraty siebie.
ART (Sztuka)
W rozdziale „Art” Alain de Botton pokazuje, że sztuka może być lekarstwem na lęk o status. W świecie, w którym sukces definiuje się pieniędzmi, prestiżem i uznaniem, sztuka przypomina o innych wartościach: współczuciu, pięknie, prawdzie, ludzkiej wspólnocie. De Botton przekonuje, że wielu artystów tworzyło po to, by dodać otuchy tym, którzy czuli się przegrani lub niewidzialni. Autor pisze:
„Jedną z najważniejszych ról sztuki jest przypominać nam, że cierpienie i porażka nie są oznaką osobistego upadku, lecz częścią wspólnego ludzkiego losu.”
De Botton przywołuje m.in. obraz „Krzesło” Vincenta van Gogha, które przedstawia zwykły mebel z niezwykłą czułością – jako symbol codziennego życia pozbawionego blichtru, ale pełnego godności.
Drugim poruszającym przykładem jest nowela „Śmierć Iwana Iljicza” Lwa Tołstoja doskonale wpisująca się w tematykę rozczarowania statusem, pustki życia „według schematu” i egzystencjalnego przebudzenia. Jest to historia urzędnika, który całe życie dążył do społecznego uznania, aż w obliczu śmierci odkrywa, że jego „normalne, poprawne życie” było iluzją. De Botton cytuje dramatyczne słowa Iwana ukazujące emocjonalne odizolowanie bohatera, mimo że przez całe życie pełnił wzorową, „statusową” rolę społeczną.:
„A jeśli całe moje życie było nie to?”
„Nikogo nie obchodzi, że umieram… wszyscy myślą tylko o sobie.”
Tołstoj pokazuje, jak społeczny sukces może być pułapką, jeśli człowiek nie żyje w zgodzie ze sobą. Dzięki takim dziełom – pisze de Botton – sztuka daje nam język i przestrzeń, by zakwestionować dominujące wzorce statusu i odnaleźć wewnętrzną prawdę.
Polityka
W rozdziale „Politics” Alain de Botton analizuje, jak polityka i ideologie społeczne wpływają na nasze postrzeganie statusu – i odwrotnie: jak lęk o status napędza polityczne postawy i ruchy społeczne. Na przestrzeni wieków różne systemy polityczne próbowały rozwiązać „problem statusu”. Feudalizm uznawał hierarchię za boski porządek. Rewolucja francuska brutalnie zakwestionowała ten ład – i właśnie tutaj pojawia się pierwsza ciekawostka: de Botton przypomina, że jednym z haseł rewolucjonistów było nie tylko „wolność, równość, braterstwo”, ale też… gwałtowne upokorzenie klas wyższych.
„Rewolucje są często napędzane nie biedą, ale poczuciem zniewagi.”
To kluczowy cytat rozdziału – de Botton pokazuje, że ludzie są w stanie znieść biedę, ale nie znoszą bycia niewidzialnymi lub pogardzanymi.
Ciekawym przykładem jest też rewolucja przemysłowa, która przesunęła źródło statusu z urodzenia (arystokracja) na majątek i sukces (kapitalizm). De Botton zauważa, że demokracja zamiast znieść obsesję statusu, tylko ją zmodernizowała – teraz każdy może „do czegoś dojść”… a więc każdy, kto nie doszedł, sam sobie winien.
„Demokracja obiecuje równość, ale przynosi nową formę wstydu: osobistą odpowiedzialność za porażkę.”
Rozdział pokazuje też, że polityka to gra o uznanie. De Botton pisze o tym, jak partie polityczne odwołują się do poczucia godności konkretnych grup – np. klasa pracująca szuka potwierdzenia, że jej praca ma sens, a klasa średnia – że zasługuje na awans.
Rozdział kończy refleksja, że społeczeństwo sprawiedliwe to nie tylko takie, które dzieli dobra, ale takie, które szanuje ludzi – nawet tych, którzy nie wygrali w grze o status.
Chrześcijaństwo
Chrześcijaństwo – niezależnie od wiary religijnej – można rozumieć jako społeczną i psychologiczną odpowiedź na nierówności statusowe. Religia ta, jego zdaniem, przewróciła porządek społeczny do góry nogami, głosząc coś, co dla rzymskich elit było szokujące: że biedni, chorzy, przegrani i wykluczeni mają wartość większą niż możni tego świata.
„Błogosławieni ubodzy, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie.”
De Botton podkreśla, że chrześcijaństwo uderzało w ówczesne elity, czyniąc bohaterów ze słabych i odrzuconych. Jezus otaczał się prostymi ludźmi, celnikami, grzesznikami – a jego biografia była totalnym zaprzeczeniem ówczesnego ideału sukcesu społecznego.
Ciekawym przykładem jest historia św. Franciszka z Asyżu, który porzucił majątek i wygodne życie, by żyć w ubóstwie i głosić ideę równości duchowej. De Botton pokazuje, że chrześcijaństwo uczyniło z ubóstwa cnotę, a z cierpienia drogę do głębszego sensu.
Autor pisze też o rytuałach chrześcijańskich, które wzmacniały poczucie wspólnoty i godności: spowiedź, komunia, msza – każdy był równy wobec Boga, niezależnie od pozycji społecznej. Ale być może najgłębszą chrześcijańską odpowiedzią na lęk o status jest przypomnienie o… śmierci. De Botton pisze, że wobec przemijania wszyscy jesteśmy równi – i nie ma znaczenia, czy ktoś był cesarzem, handlarzem czy pasterzem.
„Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.” (Księga Rodzaju 3:19)
To nie groźba, ale uspokajające przypomnienie, że status nie ocali nas przed ostatecznym losem – a może właśnie dlatego nie warto się nim aż tak przejmować. De Botton zauważa, że tradycja chrześcijańska kultywowała rytuały pamięci o śmierci, np. obrazy „memento mori” (czaszki, klepsydry), które miały nie straszyć, lecz przypominać o tym, co naprawdę ma znaczenie.
Rozdział kończy refleksją, że jeśli wszyscy skończymy tak samo, może nie warto tak zaciekle walczyć o to, kto w trakcie życia stoi wyżej. Chrześcijaństwo, mówi de Botton, nie zaprzecza cierpieniu czy upokorzeniu – ale nadaje im sens i otula godnością.
Bohema
Rozdział „Bohema” to hołd dla tych, którzy postanowili nie grać w grę o status – i stworzyć własne zasady. Alain de Botton prowadzi nas przez świat artystów, poetów, outsiderów i buntowników, którzy – często biedni, często nierozumiani – wybrali wolność, twórczość i autentyczność ponad uznanie społeczne.
„Bohema to nie tylko styl życia – to ciche, uparte 'nie’ wobec społecznych hierarchii.”
W XIX-wiecznym Paryżu pojawiła się nowa postawa: żyj tak, jak chcesz, nawet jeśli nikt tego nie nagrodzi. Bohemy nie interesowały bale, salony, medale. Ich walutą były idee, rozmowy, duma z życia w zgodzie ze sobą. De Botton pokazuje, że ten wybór bywał trudny – pełen odrzucenia, biedy, kpin – ale też, paradoksalnie, przynosił głębszy spokój niż życie podporządkowane cudzym oczekiwaniom.
De Botton pokazuje, że bohema to nie tylko subkultura, ale możliwa postawa życiowa. W świecie opętanym sukcesem i porównywaniem się, wybór „bohemy” – nawet jeśli to tylko cicha decyzja wewnętrzna – może być aktem wyzwolenia.
„Bohema uczy nas, że wartość życia nie zależy od pozycji w oczach innych, ale od odwagi bycia sobą – nawet jeśli nikt nie klaszcze.”
Rozdział kończy się refleksją, że nie musimy walczyć o miejsce przy stole władzy. Możemy zbudować własny stół – mniejszy, prostszy, ale prawdziwszy.
Status Anxiety to czuła, błyskotliwa i głęboko humanistyczna książka o tym, co boli wielu z nas – strachu przed byciem niewystarczającym, niewidzialnym, „niżej” niż inni. Alain de Botton nie moralizuje, lecz pokazuje, że lęk o status to uniwersalne ludzkie doświadczenie, wpisane w historię, kulturę i psychikę.
Na przestrzeni rozdziałów – od filozoficznej mizantropii, przez sztukę, religię, politykę aż po bohemę – dostajemy różne sposoby, by oswoić ten lęk. Czasem to bunt, czasem czułość, czasem refleksja nad przemijaniem. Ale zawsze z przekazem: twoja wartość nie zależy od cudzych oczekiwań.
De Botton zaprasza nas do tego, by życie budować na głębszych fundamentach niż uznanie. I przypomina, że spokój nie zawsze czeka na szczycie – czasem zaczyna się w chwili, gdy przestajesz się wspinać.


0 komentarzy